Category Kultura

Filozofia ogółu robotniczego

Nie będziemy tu wdawali się w głębszą analizę ani tym bardziej w krytykę tej na pól uświadomionej „filozofii“ ogółu robotniczego, tkwiącej w jego psychice głęboko i której ortodoksyjny marksizm jest sformułowaniem naukowym. Dla nas ważne jest w tej chwili, że to, czego w dziedzinie teorii dokonał Marks, odpowiada ściśle temu, co podświadomie drzemało i drzemie w psychice każdego robotnika, który zespolił się ze swą klasą. Myśliciel wydobył to na światło, i, ubrawszy w formę słowną, usystematyzował. Dlatego też, mimo że genetycznie z idealizmu Hegla wywodzi się dialektyczny materializm Marksa, filozofia jego jest tak doskonałym przykładem filozofii klasowej właściwej proletariatowi. To jest źródłem nie słabnącego w masach proletariackich uroku imienia Marksa. Badaczka niemiecka, Gertruda Hermes29′, stwierdza, że bez względu na przynależność polityczną, na wyznanie, na zapisanie się do radykalnie lewicowego czy do „chrześcijańskiego“ związku – robotnik wielkoprzemysłowy w gruncie rzeczy myśli po „marksistowsku“. Choć przeto Marks ani z wychowania, ani z zawodu do klasy robotniczej nie należał, a tylko z dążeniami jej zespolił się, można śmiało uznać jego filozofię za owoc wydany przez psychikę proletariatu nowoczesnego. Jest to zresztą zjawiskiem dość częstym w dziejach, że formułę podświadomych dążeń klasy czy stanu znajduje człowiek wyrosły w innym środowisku. Niejednokrotnie też tacy właśnie ludzie stają się organizatorami i przywódcami walczących o swe prawo mas.

Read More

ZASIĘG KULTURY CZ. II

A jednak zauważamy, że wszystkie te komórki społeczne pulsują życiem w znacznej mierze wspólnym, mimo zamykania się ich w sobie, mimo że trudności wzajemnego kontaktu są jeszcze powiększone przez różnice etniczne i językowe. Dość, by w którymkolwiek punkcie od Atlantyku po Wisłę powstała myśl nowa, rozwinął się i nabrał siły prąd ideowy, wnet widzimy, jak promieniowanie ich przenika do najdalszych okolic. Ruch religijno-spoleczny, który nurtuje Anglię w wieku XIV, budzi podobny ruch w Czechach: Hus jest kontynuatorem Wicklefa. Ten sam wiek XIV dostarcza szeregu innych przykładów ruchów jednoczesnych lub prawie jednoczesnych, wybuchających w stronach niezmiernie od siebie odległych, żyjących w różnych warunkach politycznych, mówiących różnymi językami. I tak we Florencji i w miastach flamandzkich wybucha jednocześnie ruch rewolucyjny robotników sukienniczych: chłopski bunt francuski, tzw. Jacquerie, ma swój odpowiednik w angielskim powstaniu chłopskim, dowodzonym przez Johna Bulla i Wata Tylera za króla Ryszarda II. Wcześniej zaś znacznie widzimy, jak ruch wyzwoleńczy gmin miejskich, zaznaczający się naprzód w północnych Włoszech i w Prowansji w końcu wieku XI, przenosi się wkrótce do Francji północnej, do Flandrii, aż wreszcie obejmuje miasta niemieckie, gdzie ustala się – w saskim Magdeburgu – wzór konstytucji miejskiej, który w wieku XIII przenika do Polski. A jeśli tak mą się rzecz z ruchami społecznymi, z normami ustrojowymi, z prawem – że wspomnimy tylko kwestię „recepcji“ zasad prawa rzymskiego – nie dziw, że z natury swej lotniejsze elementy kulturowe rozszerzają się z więksizą jeszcze łatwością. Obiegają więc Europę wątki literackie. Karmi się ona tymi samymi opowieściami budującymi i rozrywkowymi. I tak opowieść o Czyśćcu św. Patryka w Irlandii, spisana po raz pierwszy przez anglo-normandzkiego rycerza Henryka de Saltrey w połowie wieku XII, czytana była i przerabiana we Francji, w Niemczech i aż na Węgrzech, skąd mamy aż dwie jej wersje: aż w Hiszpanii, gdzie Calderon osnuł na jej podstawie swój dramat El Purgatorio de San Patricio. Polska opowieść o Walgierzu, panu na Tyńcu, rzekomym protoplaście Toporczyków, jest przeróbką opowieści niemieckich i niemiecko-łacińskich, których redakcję najstarszą mamy w Sankt-Gallen w Szwajcarii, w postaci pisanego łacińskimi heksametrami poematu mnicha Ekkeharda I, Waltharius. Romans rycerski cyklu walijsko-bretońskiego istnieje w równoległych nieomal przeróbkach starofrancuskich i staroniemieckich, a poezja liryczna dworska, prowansalska, starofrancuska, staroniemiecka czy starowalijska jest różna li tylko co do formy właściwej każdemu językowi: z natchnienia swego, w stylu jest jedna. Podobnie jednym jest mimo odmian lokalnych, zależnych od materiału, sprawności technicznej i bogactwa zdobniczego, styl architektoniczny każdego okresu w całej Europie. Tyle tylko, że do wówczas odleglejszych jej krańców style nowe docierają później i trwają tam dłużej, gdy w głównych ośrodkach twórczości zostały już zastąpione nowymi. Dzieje się z nimi to samo, co dzisiaj z modą, która na prowincję dociera później niż do stolic. Niemniej, podobnie jak powiedzieć możemy o wszystkich dzisiejszych miastach i miasteczkach Europy, że ludzie ubierają się w nich według jednej mody, o Europie średniowiecznej mówić możemy jako o obszarze jednym, w którym panują wspólne miary wartości, wspólne ideologie, wspólne style, słowem: jeden i ten sam typ życia. Obszar budowli gotyckich, a przed nimi budowli romańskich.

Read More

Zbroja – kontynuacja

Aby się ustrzec przed tymi niesfornymi najeźdźcami, płód czerpie z odpornościowego doświadczenia matki. Tak jak obracające się szafy na książki, które w starych filmach otwierają się ukazując ukryte przejścia, specjalne białka osadzone w łożysku wyłapują przeciwciała z matczynego obiegu krwi i przeciągają je przez granice łożyska do krwi dziecka. Te odpornościowe cząsteczki reprezentują biologiczną pamięć o wszystkich patogenach, z którymi matka miała nieszczęście zetknąć się przez całe życie. Jeśli jakieś obce cząsteczki, bakterie, pierwotniaki czy wirusy, które zagroziły jej wcześniej, zdołają się przedrzeć przez łożysko, przeciwciała umiejscowione w krwi dziecka są przygotowane, żeby się do nich przyczepić. Kiedy już schwycą nieprzyjaciela, otaczają go i spętują w jeden nieskuteczny węzeł lub wzywają inne cząsteczki do’pomocy w zniszczeniu.

Read More

Rolnictwo w Galicji

Nie inaczej z hodowlą oraz tak ściśle z hodowlą związanym przewozem. Nie udało się Rzymianom wprowadzić w obyczaje galijskie swojej miary odległości, mili rzymskiej, równej tysiącowi podwójnych kroków ludzkich. W słynnej z hodowli koni, z wyrobu wozów, z kawalerii i z woźniców Galii miarą odległości pozostała jednostka zastosowana do podróży końmi i do posuwania się jazdy – leuga, francuska lieue, równa mniej więcej dzisiejszym 4 km. Nawet administracja drogowa rzymska musiała uznać urzędowo miarę krajową i na słupach przydrożnych wypisywać zaczęła leugae obok mil albo tylko leugae. Woźnice poczty cesarskiej, drogomistrze i w ogóle wszyscy mający w Galii coś do czynienia z przewozem, byli wszak krajowcami nawykłymi do określania odległości w tych samych jednostkach, w jakich określał je każdy inny Gal, przede wszystkim galijski chłop – rolnik i hodowca koni. Z innych działów hodowli wzmiankujemy termin francuski truie, „Świnia maciora“, pochodzenia celtyckiego, nie łacińskiego.

Read More

Poezja robotnicza

Mistyka mesjanistyczna? Nie trzeba, gdy się analizuje poezję robotniczą, brać symboli w znaczeniu tradycyjnym. Poeci proletariatu czerpią wprawdzie pełną dłonią z symbolicznej rekwizytorni literatury i sztuki antycznej i chrześcijańskiej. Bo robotnik myśli konkretnie – rzec by można – materialnymi kształtami i wzruszenie jego naturalnie dąży do wyrażania się w obrazie raczej niż w formule pojęciowej, i w twórczości swej artystycznej niejednokrotnie zapożycza formy. Tym bardziej że nie goni za oryginalnością, za wyrażaniem tego, co jest jego osobiste, jedyne. Przeciwnie: daleki od indywidualizmu, od przeciwstawiania swojej osobowości masie, wyraża wzruszenia i myśli, pragnienia i chcenia zbiorowe: w całej znanej mi poezji robotniczej, nawet w liryce miłosnej, nawet w utworach wyrażających tęsknotę do marzycielskiego odpoczynku, nie znalazłem nic pokrewnego romantycznemu odosobnieniu ducha jednostkowego. Nigdy żadnego zapatrzenia się w siebie, w osobisty świat wewnętrzny. Ten świat wewnętrzny jest jednak bogaty, kwitnie bujnym życiem. Ale w poczuciu poety z masą zespolonego jest tylko odbiciem tego, co masie jest wspólne. Stąd chętne granie na strunach odwiecznych. Ale oddźwięk tych strun jest inny. Stare symbole kojarzą się z nową treścią, która nie ma nic z mistyki, nic także z filozoficznego idealizmu. Treścią tą jest zawsze i wszędzie życie masy, jej twórcza moc przenikająca materię. Święci się praca sama: „Kominy, módlcy kamienni – śpiewa H. Ardelt – wyciągają ku niebu ramiona w błaganiu o łaskę dla ludzi, którzy w szybach i w fabrykach, po warsztatach i kantorach, tych kościołach świętej pracy, po kapłańsku składają ofiarę obowiązku. Szumią potężnie maszyn organy, pieją swe Gloria syreny. A hałas i huk, syczenie i zgrzyty, cały szumiący rytm pracy – to jedno wielkie Te Deum, nie przerywane ni w dzień, ni w nocy“.

Read More

GRECJA I PRZEJĘCIE KULTURY OBCEJ

Z przykładów przejęcia obcej kultury przez kraj, który bynajmniej nie stał na niskim stopniu rozwoju, wybieramy Galię rzymską. W rzeczy samej cały olbrzymi obszar, oznaczony tą nazwą, zawarty między Atlantykiem a Renem i Alpami, Pirenejami i Morzem Śródziemnym a kanałem La Manche, zamieszkały przez ludy różne, wszystkie jednak bitne, dumne, świadome swej odrębności i zdolne – zromanizował się w ciągu czterystu lat zupełnie. Do tego stopnia, że stał się, rzec by można, więcej „rzymskim“ niż z dawien dawna rzymskie niektóre części Półwyspu Apenińskiego. Stał się nim z poczucia przynależności politycznej. Potomkowie tych samych Arwernów, którzy za Cezara stanowili główną ostoję oporu zbrojnego przeciw podbojowi, bronią się w Y w. po Chr. przeciw Wizygotom, którym ich odstąpiono i przez lat kilka walczą bohatersko o to, by mimo obojętności cesarskiej rzymskimi obywatelami pozostać. Gdy Galia zalana została przez barbarzyńców, dawną jej ludność określa się terminem Romani – Rzymianie, w odróżnieniu od Franków, Wizygotów, Brytonów – przy czym ci „Rzymianie“ rzymskością swoją się szczycą. Rządzą się prawem rzymskim, żyją według obyczaju rzymskiego. Co więcej, zatracili nie tylko pamięć własnej historycznej chwały i chyba tylko z historyków rzymskich dowiadują się o tym, że ludzie tego samego szczepu, co ich przodkowie, oblegali niegdyś Kapitol, jako też o legendzie galijskiego króla Ambikata, który wnuków swoich wyprawiał na podbój świata. Nie tylko zapomnieli o czasach, gdy szczęk długich mieczów celtyckich o wielkie sześciokątne celtyckie tarcze siał trwogę na wszystkich wybrzeżach Morza Śródziemnego. Nie tylko wyrzekli się barbarzyńskich swych przodków, ale nawet rodzimego języka. Galijskie plemiona wywodzą się, jak Rzymianie, od Trojan albo od Heraklesa greckiego.

Read More

Odganianie mocy nieczystych z ziemi

Najbardziej rzucającą się w oczy ich czynnością jest bieg wokoło granic najstarszego osiedla miejskiego, przy czym trzymanymi w ręku rzemieniami ze skóry zabitego w ofierze kozła uderzają ziemię oraz napotkanych ludzi, zwłaszcza kobiety, po podstawionej otwartej dłoni. Miało to zapewnić płodność i w ogóle pomyślność. Z drugiej strony jest to czynność oczyszczająca. Rzemień z koźlej skóry służący luperkom do uderzania zwie się februum, co według Varrona1211 równoznaczne jest z purgamentum, samo zaś uderzenie nim, februatio, znaczy tyle, co lustratio [22]. „Lupercis nudis lustratur antiquum oppidum Palatinum gregibus humanis cinctum“ 231, powiada Varro i niewątpliwie ściśle ujmuje tu charakter obrzędu, który w istocie swej jest identyczny z lustracyjnym obejściem wiosennym stada. Chodzi o ode- gnanie mocy nieczystych obecnych w ziemi, w ludziach i w zwierzętach, a jednocześnie o uczynienie ich płodnymi. Kozły zjawiają się tu w roli nosicieli i wcieleń owych sił świętych, które sprowadzają jeden i drugi skutek. Interpretację tę – która jest zresztą interpretacją najlepszego znawcy starożytności rzymskich, Yarrona, i już tym samym winna być uwzględniona – potwierdza to, co wiemy o ofierze składanej w dzień Lupercaliów. Ofiara ta poprzedzała bieg. Miejscem jej była jaskinia Lupercal na zboczu Wzgórza Palatyńskie- go, uważana za pomieszkanie Fauna – bóstwa, które panowało nad pomyślnymi mocami natury – a związek z nim nie jest jedynie związkiem miejsca: Faun był tym bogiem, któremu ofiara była przeznaczona. Zwierzętami ofiarnymi były kozioł i pies, przy czym nóż, zwalany krwią tego ostatniego, przykładano do czoła dwu młodzieńców, którym ścierano następnie plamę sierścią zabitego kozła: obaj musieli wtedy roześmiać się głośno. Gdy się zważy, że pies jest pod względem obrzędowym zwierzęciem nieczystym, a kozioł ofiarowywany jest bóstwem podziemnym, że miejscem ofiary jest podziemie – całość obrzędu ukazuje się jako z jednej strony przebłaganie – placatio – bóstw podziemnych, z drugiej jako wyzwolenie trzymanych przez te bóstwa w uwięzi mocy czystych i płodnych, roznoszonych następnie przez luperków.

Read More

WARUNKI SPOŁECZNE ZMIANY ZNACZENIA SYMBOLÓW LITERACKICH

Spróbujmy poruszyć zagadnienie zmiany znaczenia symbolów literackich. Jest ono rozdziałem znacznie ogólniejszego zagadnienia konkretyzowania się i utrwalania wyobrażeń i myśli w postaci słów, dźwięków, barw, przedmiotów materialnych – słowem, zagadnienia zbiorowo kształtującego się funkcjonowania myślenia i w ogóle psychicznego życia ludzkiego. Wszak myślimy słowami, ściślej – zdaniami mowy: wszak barwy, kształty, różne w każdym społeczeństwie, na każdym stopniu jego rozwoju rzeczy zmysłowe mają w tymże społeczeństwie określoną wartość wzruszeniową, nie nadawaną im przez każdego z nas osobiście, lecz przez każdego uznawaną. Zagadnienie o granicach niezmiernie rozległych, płynnych, zawierające szereg jakości różnych: estetycznych, moralnych, gospodarczych, intelektualnych. Mieści się ono na pograniczu przynajmniej dwóch dyscyplin: socjologii i psychologii, a kto wie, czy rozważenie go w całej rozciągłości nie wymagałoby pociągnięcia do pomocy biologii. Nie zamierzamy podejmować się tego w krótkim artykule. Ograniczamy się do symbolów literackich i to tylko do zagadnienia warunków społecznych, w których następuje zmiana ich znaczenia. Niemniej, o owym szerszym zagadnieniu ogólnym pamiętamy, a stawiając naszą kwestię mamy nadzieję zbliżyć się o mały krok do możliwości ujęcia go metodologicznie ścisłego.

Read More

Komentarz Tso tchouun przełożony przez Granela

Przyznać trzeba, że gdyby nie komentarz Tso tchouun przełożony przez Gra- nela i gdyby nie tegoż Graneta komentarze własne, trudno by nam było zrozumieć ukryty sens piosenek składanych w hołdzie Tchengowi przez jego dworzan. Stare piosenki miłosne nabrały znaczenia symbolicznego w warunkach ceremonialnego życia feudalnych dworów chińskich, znaczenia zresztą zmiennego, zależnie od okoliczności chwilowych. Podobnie po dworach feudalnych i w środowisku wyrafinowanej i literacko wykształconej arystokracji miejskiej w Prowansji i we Włoszech końca XIII i początku XIV w. wiersze miłosne poetów mają sens ukryty, zrozumiały tylko dla wtajemniczonych uczestników cours (Vautour i23\ obok sensu dosłownego. Weźmy np. sonety i canzoni1241 wchodzące w skład dantejskiej Vita Nuova nie domyślilibyśmy się ich znaczenia symbolicznego, uważanego przez poetę za ważniejsze od dosłownego, gdyby nie dał on nam komentarza do swych utworów wierszowanych w prozaicznej części tego pamiętnika miłości Danta do Beatryczy, gdybyśmy z tego tekstu charakteru narracyjnego nie widzieli, jak dalece obraz kochanki, jak obraz miłości przesiąknięty jest w wierszach spekulacją, w którą wchodzą obok siebie elementy uczuciowe, filozoficzne i teologiczne. Przecież podział canzouy zaczynającej się od słów: Gli occlti dolenti per pieta del core 1231 na trzy części, które w dalszym ciągu dzielą się znów na trzy części krótsze — podział, podkreślony przez samego poetę w komentarzu, jest symbolem Beatryczy, której liczbą była dziewiątka. Co więcej, dowiadujemy się od Danta, że:

Read More

Honor dżentelmena dzisiejszego

We wszystkich tych wypadkach zmieniła się rola elementu kulturowego i jednocześnie jego waga, jego znaczenie w życiu zbiorowym. W szeregu wypadków obserwujemy nie tylko zaznaczoną zmianę „miejsca“ elementu kulturowego, ale także zmianę jego natury, słowem zmianę nie tylko ilościową, ale także jakościową. Dawny tron – wywyższone boskie i królewskie siedzisko ojca rodu, naczelnika plemienia, kapłana, wodza – stał się od dawna zwykłym fotelem. W miarę swego upowszechnienia stracił swoją treść symboliczną, przestał być środkiem wyodrębniającym i wywyższającym świętego zwierzchnika ponad pospólstwo siadające na ławach lub po prostu na ziemi, stał się zwykłym meblem, na którym siadać wolno każdemu, tyle że wygodniejszym od krzesła. W obyczaju pozostały zaledwie nikłe ślady dawnej godności tronu-fotela, w tym np., że w izbie, w której przebywa cala rodzina, stoi niekiedy tylko jeden fotel zarezerwowany dla najstarszego lub najgodniejszego – dziada, ojca, babki. Podobne zmiany jakościowe zachodzą również w elementach duchowych kultury.

Read More

Lupercalia

Czy jednak wilki grają tu jaką rolę? Starożytni, a za nimi etymologowie nowocześni, wywodzą zgodnie termin luperci od lupos arcere24b Wissowa25′ sądzi też, że Lupercalia były pierwotnie zabiegiem pasterskim mającym na celu odpędzenie wilków od stad. Wszelako zauważyć należy, że argument etymologiczny nie zawsze wystarcza, gdy chodzi o zrozumienie obrzędu religijnego. W Lupercaliach zaś, takich przynajmniej, jakie poznać jesteśmy w stanie, nie dostrzegamy zupełnie wyobrażenia wilków realnych, natomiast na plan pierwszy występują wyobrażenia mistycznej czystości i mocy płodnej. Nie odrzucając przeto a limine przytoczonej interpretacji, musimy przypuścić, że o ile w Lupercaliach było kiedyś miejsce dla wilków, wilki te nie były tylko zwykłymi zwierzętami drapieżnymi, ale, podobnie jak kozły, przedstawicielami jakichś mocy duchowych. Czy takie wilki skojarzone są z Lupercaliami?

Read More

Praktyki religijne

Nie jest to tylko kwestia przetrwania takich czy innych przeżytków zwyczajowych, które oplotły się wkoło kultu chrześcijańskiego jak bluszcz wkoło drzewa. We wszystkich tych, w dużym stopniu przeżywających się i łatwo dziś już porzucanych praktykach i wierzeniach folkloru wyraża się, uzmysławia w pewnych formach sama struktura społeczności wioskowej z jej aspiracjami i troskami. Zauważmy, że we wszystkich wspomnianych praktykach każdy ma wyznaczoną sobie wyraźnie rolę, zależnie od miejsca, które zajmuje w tej społeczności, od funkcji, którą w niej pełni. Są praktyki, które przystoją młodzieży, inne, które spełniają ludzie stateczni, są praktyki męskie i praktyki żeńskie. Praktyki folkloru zanikają, ale udział w kulcie religijnym różni się po dawnemu, zależnie od pokolenia, stanu, wieku i płci. Wspominaliśmy już o oddzielnym grupowaniu się, o zajmowaniu miejsca pod inną ścianą w kościele przez mężczyzn i przez niewiasty, o tym, że niektóre nabożeństwa, jak majowe, mają charakter przede wszystkim kobiecy. Rozróżnienie to podtrzymywane jest przez to, że Kościół organizuje wiernych w oddzielne bractwa i sodalicje męskie i żeńskie. Niemniej w tym podziale wiernych w samym kościele na połowy żeńskie i męskie, z których każda zajmuje inną część gmachu, mamy coś, czego nie zauważamy we wszystkich krajach katolickich: niczego podobnego nie ma np. we Francji, poza krainą Basków. Czyż dodać trzeba, że podobnie jak gdzie indziej, kobiety są wśród ludu wiejskiego przeważnie gorliwsze od mężczyzn?

Read More